Wspólnie z Domem Aukcyjnym Polswiss Art zapraszamy na wystawę dwóch wyjątkowych artystek

 

W historii polskiej sztuki powojennej, jedną z najbardziej spektakularnych i istotnych rewolucji, była ta dokonana właśnie przez twórczynie polskiej szkoły tkaniny. Magdalena Abakanowicz i Barbara Levittoux-Świderska należały do wąskiego grona wizjonerek, które jednym zdecydowanym ruchem ściągnęły tkaninę z płaskich ścian, uwalniając ją z rzemieślniczego gorsetu gobelinu. Choć obie artystki posłużyły się tym samym medium, ich drogi w anektowaniu przestrzeni potoczyły się w skrajnie różnych, fascynujących kierunkach.

 

https://www.polswissart.pl/wystawa/splatane-abakanowicz-levittoux-swiderska/

Splątane. Abakanowicz - Levittoux-Świderska

Czas trwania wystawy: 19 czerwca – 18 lipca 2026

Miejsce:  Dom Aukcyjny Polswiss Art
ul. Wiejska 20, Warszawa
Wystawa czynna:
pn. – pt.: 11:00 – 18:00
sob. – nd.: 11:00 – 15:00

Gdy w latach 60. i 70. XX wieku żelazna kurtyna skutecznie izolowała polskich twórców od zachodnich rynków sztuki, dwóm artystkom udało się dokonać rzeczy niemożliwej. Magdalena Abakanowicz i Barbara Levittoux-Świderska nie tylko przebiły się do światowego obiegu artystycznego, ale wręcz zredefiniowały globalne myślenie o rzeźbie i tkaninie. Z lokalnych eksperymentatorek stały się pionierkami formatu międzynarodowego, których prace magnetyzowały publiczność od Lozanny po Nowy Jork.

Obie artystki to dziś bezsprzecznie najważniejsze nazwiska związane z fenomenem polskiej szkoły tkaniny, która z tradycyjnego rzemiosła uczyniła formę rzeźbiarską, a co za tym idzie – autonomiczną dyscyplinę sztuki współczesnej. Droga do międzynarodowej sławy powiodła je przez najważniejsze galerie i wydarzenia dedykowane tkaninie artystycznej, na czele z Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie. Monumentalne, miękkie formy zachwyciły świat zachodni, przyzwyczajony dotąd do płaskich, tradycyjnych gobelinów. Odważne wyjście z materią w przestrzeń oraz zastosowanie surowych, zgrzebnych materiałów – wełny, sznurów konopnych, sizalu czy końskiego włosia – przewartościowało spojrzenie na dekoracyjność. Co równie ważne, nowatorskie struktury zupełnie zrywały z klasycznym rzemiosłem, w którym przygotowanie projektu na kartonie było obowiązkowym etapem pracy.

Polki tworzyły bez gotowych szablonów. Tkały same – intuicyjnie, nierzadko modyfikując dzieło w trakcie jego powstawania. Proces zakładający tak bezpośrednie zaangażowanie w materię sprawia, że trudno sobie wyobrazić inną formę sztuki równie ściśle powiązaną z ciałem i emocjami twórcy. Poprzez czasochłonne wyplatanie, wiązanie i przeszywanie artystki pozostawiały w strukturze niezatarty ślad pracy własnych rąk. Efekt końcowy stawał się syntezą intuicji, wiedzy i doświadczenia, kryjącą w sobie pierwiastek tajemnicy. „Moje prace, jak twory przyrody, rosną w spokojnym rytmie. (…) Są zrodzone z wysiłku mych palców, nadgarstków i mięśni. Tylko tak mogę im przekazać mą energię i sekrety” – pisała Magdalena Abakanowicz. Z kolei Barbara Levittoux-Świderska wprost deklarowała: „Bardzo trudno jest mi pisać o swoich pracach (…). Są one jakąś częścią mnie, tą najistotniejszą, niewyrozumowaną”.